
Masz sklep internetowy, który generuje ruch, ale wciąż brak sprzedaży? Płacisz za reklamy, lecz zamówień jak nie było, tak nie ma? Zastanawiasz się, dlaczego reklamy nie sprzedają, chociaż statystyki kampanii wyglądają obiecująco? Niestety, niektóre agencje marketingowe potrafią tak przedstawiać wyniki, że wyglądają one świetnie na papierze, mimo że Twój e-commerce nadal nie zarabia. W tym poradniku pokażemy 5 najczęstszych sztuczek agencji marketingowej e-commerce, podpowiemy, jak sprawdzić wyniki e-commerce samodzielnie i odróżnić ładne raporty od realnych pieniędzy. Nieważne, czy rozliczasz się z agencją miesięcznie, czy w modelu success fee (płatność za efekt) – poznaj metody, by w końcu zobaczyć faktyczne efekty albo bezpiecznie zmienić wykonawcę.
Sztuczka 1 — Zasłanianie się „ładnymi liczbami”
Na czym to polega: Agencja chwali się w raporcie danymi takimi jak zasięgi reklam, liczba wyświetleń czy kliknięć („ruch na stronie”), zamiast pokazać to, co najważniejsze – sprzedaż i zysk. Takie ładne liczby mogą wyglądać imponująco (np. tysiące odsłon, setki klików), ale co z tego, skoro sklep internetowy odnotowuje brak sprzedaży? Raporty wyglądają ładnie, ale brakuje w nich konkretów o realnych przychodach.
Jak to wykryć: Sprawdź w raportach przede wszystkim faktyczną liczbę zamówień pozyskanych z kampanii oraz koszt pozyskania jednego zamówienia. Jeśli agencja nie podaje tych liczb, to sygnał alarmowy. Poproś o raport, który jasno pokazuje, ile zamówień i za jaką kwotę wygenerowały reklamy. Zwróć uwagę, czy w raporcie podany jest koszt pozyskania jednego zamówienia i porównaj go z marżą ze sprzedaży. Jeżeli koszt pozyskania klienta z reklam jest wyższy niż Twoja marża na typowym zamówieniu, oznacza to, że kampania de facto przynosi straty.
Co zrobić dalej: Zażądaj od agencji raportu sprzedażowego z prawdziwego zdarzenia, który zamiast zasięgów i klików pokaże konkretne wyniki biznesowe. Na przykład możesz napisać do agencji mail o treści: „Proszę o raport z kampanii prezentujący: co dokładnie zostało zrobione, ile zamówień to przyniosło, jaki wygenerowało przychód oraz co planujemy dalej, by zwiększyć sprzedaż.” Taki jasny komunikat sprawi, że agencja zrozumie, iż liczby typu wyświetlenia czy zasięg Ci nie wystarczą.
Sztuczka 2 — Doliczanie zamówień, które i tak by były
Na czym to polega: Niektóre agencje przypisują sobie zasługi za sprzedaż, która w rzeczywistości nie jest efektem ich działań. Częsty trik to puszczanie kampanii reklamowych na nazwę Twojej marki (tzw. frazy brandowe) lub agresywny remarketing kierowany do osób, które już znają Twój sklep. W efekcie w raportach pojawiają się zamówienia, ale mogłyby one nastąpić i bez tych reklam, bo klienci sami szukali nazwy sklepu lub planowali powtórne zakupy. Agencja wygląda na skuteczną, a tak naprawdę „kradnie” sprzedaż z innych źródeł (np. z wejść bezpośrednich, SEO lub newslettera).
Jak to wykryć: Porównaj wyniki sprzedaży z okresów, gdy takie kampanie brandowe lub remarketingowe były włączone, z okresami bez nich. Jeśli po wyłączeniu kampanii na własną markę sprzedaż nie spada znacząco, znaczy to, że te reklamy niewiele dokładały, tylko zgarniały zamówienia, które i tak by przyszły z innych kanałów. Sprawdź udział kampanii na nazwę marki w ogólnej liczbie konwersji – jeżeli jest bardzo duży, to znak, że agencja raportuje głównie efekty z łatwych źródeł. Upewnij się też, czy agencja nie zalicza sobie transakcji, które przyszły z innych kanałów, tylko dlatego że klient na końcu kliknął reklamę (np. klient trafił na stronę z wyników organicznych, a dopiero potem kliknął płatną reklamę).
Co zrobić dalej: Poproś agencję o rozdzielenie raportowania kampanii brandowych od reszty i pokaż osobno, ile dodatkowych zamówień dają reklamy niebrandowe (na ogólne słowa kluczowe lub do nowych klientów). Możesz też samodzielnie wykonać prosty test – na tydzień wyłącz kampanię na nazwę marki i zobacz, czy liczba zamówień spadnie, czy pozostanie na podobnym poziomie dzięki innym źródłom ruchu. Taka próba pokaże, ile naprawdę dają Twoje reklamy i czy budżet nie mógłby zostać lepiej wykorzystany gdzie indziej.
Sztuczka 3 — Wygodne porównania czasu
Na czym to polega: Agencja prezentuje wyniki w taki sposób, aby wyglądały korzystnie, wybierając porównania okresów „pod tezę„. Na przykład chwali się wzrostem sprzedaży miesiąc do miesiąca, ale porównuje bieżący, dobry okres z poprzednim, który był sezonowo słabszy. Albo pokazuje dane z krótkiego skoku sprzedażowego tuż po dużej promocji, pomijając późniejszy spadek. W ten sposób raport ładnie wygląda, choć realnie e-commerce nadal nie rozwija się tak, jak powinien.
Jak to wykryć: Sprawdzaj dane w tych samych ramach czasowych i w szerszym ujęciu. Najlepiej porównuj tydzień do tygodnia oraz rok do roku (np. tydzień 12 tego roku vs tydzień 12 poprzedniego roku), a nie tylko miesiąc do poprzedniego miesiąca. Zwróć uwagę, żeby porównywać te same dni tygodnia (np. poniedziałek–niedziela vs poniedziałek–niedziela), bo zachowania klientów potrafią się różnić między weekendem a dniami roboczymi. Weź też poprawkę na akcje promocyjne – jeśli agencja porównuje okres z dużą wyprzedażą do okresu bez promocji, to oczywiście zobaczysz sztuczny „wzrost”.
Uwaga: Porównuj zawsze podobne okresy (np. cały miesiąc vs ten sam miesiąc rok wcześniej), uwzględniając sezonowość oraz wydarzenia takie jak święta czy wyprzedaże. Unikaj oceniania kampanii na podstawie pojedynczego, wygodnie dobranego wycinka. Rzetelny raport powinien pokazywać trend w dłuższym czasie, a nie tylko wycinek korzystny dla agencji.
Co zrobić dalej: Jeśli podejrzewasz naciągane porównania, samodzielnie wyciągnij dane ze swoich systemów (np. Google Analytics lub panelu sklepu) i porównaj kluczowe metryki uczciwie. Zapytaj agencję wprost, dlaczego akurat te okresy zostały porównane, i poproś o dodatkowe zestawienie – na przykład wynik rok do roku. Dobrym pomysłem jest ustalenie stałego sposobu raportowania: np. co tydzień porównanie do poprzedniego tygodnia oraz do analogicznego tygodnia zeszłego roku. Dzięki temu szybko wychwycisz próby „malowania trawy na zielono”.
Sztuczka 4 — Przychód bez zwrotów i rabatów
Na czym to polega: Agencja raportuje przychód z kampanii reklamowych tak, jakby każdy zarobiony złoty z zamówień trafiał do Twojej kieszeni. Nie uwzględnia przy tym, że część zakupów zostanie zwrócona, a wiele transakcji odbyło się z wykorzystaniem kodów rabatowych obniżających realny utarg. W rezultacie w raporcie może pojawić się imponujący przychód i wysoki ROAS (Return On Ad Spend, czyli ile przychodu generuje 1 zł wydana na reklamę), ale to tylko papierowy wynik. Realnie, po odliczeniu zwrotów i rabatów, kwota przychodu jest dużo niższa, a zysk z tych sprzedaży – znikomy lub żaden.
Jak to wykryć: Sprawdź, czy raportowane przychody z reklam pokrywają się z faktycznymi wpływami na konto po rozliczeniu zwrotów. Innymi słowy, policz sprzedaż po zwrotach i rabatach. Jeżeli Twój sklep ma np. 10% zwrotów, odejmij tę wartość od raportowanego przychodu i zobacz, czy kampania wciąż wychodzi na plus. To samo z rabatami: jeśli średnio dajesz 15% rabatu, pomniejsz o to przychód z reklam. Następnie porównaj koszty reklamy z prawdziwym, „oczyszczonym” przychodem. Może się okazać, że po tych korektach realny ROAS jest dużo niższy, niż chwali się agencja.
Co zrobić dalej: Ustal z agencją, że w raportach będą uwzględniane kluczowe korekty – zwroty towarów oraz rabaty. Dobra agencja e-commerce powinna śledzić nie tylko przychód brutto, ale i netto (po zwrotach) oraz monitorować marżowość kampanii. Jeśli obecna agencja tego nie robi, sam zacznij kontrolować te liczby. Skup się na kilku najważniejszych wskaźnikach i przygotuj prostą tabelę, która pokaże Ci faktyczną skuteczność kampanii. Uwzględnij w niej: liczbę zamówień z kampanii, koszt pozyskania jednego zamówienia, przychód po zwrotach i rabatach oraz marżę (zysk) z tych zamówień. Te liczby powiedzą Ci wprost, czy reklamy się opłacają.
Sztuczka 5 — Bałagan w danych i dostępach
Na czym to polega: Agencja utrzymuje kontrolę nad kontami reklamowymi i analitycznymi, utrudniając Ci samodzielne sprawdzenie, co tak naprawdę dzieje się w kampaniach. Przykładowo, nie masz bezpośredniego dostępu do konta Google Ads czy Facebook Ads (Meta Ads), więc jesteś skazany na raporty dostarczane przez agencję. Często też panuje bałagan w tagach i konwersjach na stronie – brak poprawnie ustawionych zdarzeń (np. dodanie do koszyka, zakup), przez co dane o sprzedaży mogą być zliczane nieprawidłowo albo wcale. Do tego dochodzi brak transparentności w działaniach: agencja nie prowadzi dziennika zmian ani nie informuje Cię na bieżąco, co modyfikuje w kampaniach.
Jak to wykryć: Upewnij się, że masz pełne dostępy administracyjne do wszystkich kont reklamowych i analitycznych (Google Ads, Google Analytics, Meta Ads itp.). Sprawdź, czy na stronie działają poprawnie wszystkie kody śledzące i tagi e-commerce – czy rejestrują zdarzenia takie jak dodanie do koszyka i zakup. Jeśli masz dostęp do Google Analytics, zobacz, czy liczba transakcji tam odpowiada liczbie raportowanej przez agencję. Poproś również agencję o listę zmian dokonywanych w kampaniach (tzw. changelog) przynajmniej raz w tygodniu. Brak takiego raportu może świadczyć o tym, że niewiele się dzieje albo że agencja woli to ukryć.
Co zrobić dalej: Jeżeli dotąd nie miałeś dostępu do kluczowych narzędzi, jak najszybciej to zmień. Poproś oficjalnie o udzielenie Ci dostępu – na przykład wyślij mail: „Proszę o nadanie mi pełnego dostępu administracyjnego do kont Google Ads, Meta Ads i Google Analytics mojego sklepu, a także wszelkich innych narzędzi analitycznych.” Masz do tego pełne prawo jako właściciel danych. W międzyczasie przeprowadź audyt sklepu internetowego i kont reklamowych – samodzielnie lub z pomocą niezależnego specjalisty – żeby posprzątać w danych. Zrób porządek w tagach i upewnij się, że zbierasz poprawne informacje o koszykach i sprzedaży. Gdy odzyskasz kontrolę nad kontami i danymi, dużo łatwiej będzie wyciągać wnioski i zdecydować o dalszych krokach.
Jak powinien wyglądać dobry raport sprzedażowy?
Dobry raport z kampanii e-commerce jest prosty i skupia się na konkretach. Powinien opowiadać historię w trzech częściach: co zrobiliśmy → jaki był wynik → co robimy dalej. Oto elementy, które musi zawierać raport, by był naprawdę przydatny dla Ciebie jako właściciela sklepu:
- Działania podjęte przez agencję: jasno wypunktowane, co zostało zrobione w danym okresie (np. uruchomienie nowej kampanii produktowej, zmiana stawek, test nowych kreacji reklamowych).
- Wyniki tych działań: konkretne liczby powiązane z powyższymi działaniami (np. „nowa kampania dała X zamówień przy koszcie Y zł”, „zmiana stawek obniżyła koszt kliknięcia o Z%, co przełożyło się na tyle a tyle zamówień”).
- Kluczowe wskaźniki sprzedażowe: przedstawione wprost, m.in. liczba zamówień z reklamy, łączny przychód (najlepiej już po uwzględnieniu zwrotów), średni koszt pozyskania zamówienia, średnia wartość koszyka, ROAS oraz w miarę możliwości także szacowany zysk lub marża z kampanii.
- Interpretacja i wnioski: kilka zdań komentarza, dlaczego wyniki są takie, a nie inne. Np. „Sprzedaż nie wzrosła mimo większego ruchu, co sugeruje problem na stronie (warto poprawić opis produktu i UX)” albo „Wzrost kosztu za konwersję wynika z sezonowego spadku popytu”.
- Plan na kolejne działania (co dalej): konkretne rekomendacje, co agencja zamierza zrobić w następnym okresie, aby poprawić wyniki. Np. „W kolejnym miesiącu skupimy się na kampanii remarketingowej do porzuconych koszyków” albo „Obniżymy wydatki na słowa kluczowe, które nie przynoszą sprzedaży”.
- Czytelność i brak żargonu: raport powinien być napisany prostym językiem, zrozumiałym dla osoby niezaznajomionej z marketingiem. Jeśli pojawiają się skróty (np. ROAS, CPC), muszą być wyjaśnione w nawiasie w jednym zdaniu.
- Rekomendacje dla Ciebie: dobry raport może zawierać też sugestie, co Ty jako właściciel sklepu możesz zrobić po swojej stronie (np. „Rozważ obniżenie ceny produktu X o 5 zł, bo konkurencja ma taniej” albo „Wprowadź opcję darmowej dostawy powyżej 300 zł, co może zwiększyć konwersję”).
Taki raport od razu pokazuje, na czym stoisz. Jeśli raporty od Twojej agencji zawierają głównie wykresy z zasięgami i ogólne uwagi, a brakuje w nich danych o konkretnym wyniku sprzedażowym oraz sekcji „co dalej”, czas wymagać zmian albo rozważyć współpracę z kimś innym.
Liczby, które mają znaczenie
W marketingu e-commerce łatwo utknąć w dziesiątkach metryk, ale tak naprawdę najważniejsze są te kluczowe liczby pokazujące opłacalność działań. Oto lista wskaźników, na które powinieneś zwracać uwagę:
- Liczba zamówień: ile dodatkowych zamówień przyniosły Twoje kampanie. To podstawowy miernik sukcesu – czy reklama faktycznie wygenerowała nowe transakcje.
- Koszt pozyskania zamówienia: ile kosztuje Cię jedno zamówienie z reklamy. Obliczasz to, dzieląc wydatki na kampanię przez liczbę zamówień. Np. jeśli wydałeś 1000 zł i uzyskałeś 50 zamówień, to koszt pozyskania jednego zamówienia wynosi 20 zł.
- Przychód (po zwrotach i rabatach): kwota ze sprzedaży wygenerowanej przez reklamy, jaka naprawdę została w Twojej kasie po uwzględnieniu zwróconych produktów i udzielonych rabatów. Ten wskaźnik pokazuje, ile faktycznie zarobiłeś dzięki kampanii.
- Marża/zysk: ile zarobiłeś na tych zamówieniach po odjęciu wszystkich kosztów (kosztu towaru, kosztów reklamy, kosztów wysyłki, prowizji itp.). To najważniejsza liczba pokazująca, czy reklamy się opłacają. Jeśli marża jest dodatnia – kampania przynosi zysk; jeśli ujemna – dokładasz do interesu.
- Współczynnik konwersji: procent osób, które po wejściu z reklamy dokonały zakupu. Jeśli ruch z reklam jest duży, ale konwersja niska, może to oznaczać problem ze stroną lub ofertą (np. nieatrakcyjne ceny, błędy na stronie).
- ROAS (Return On Ad Spend): ile przychodu brutto generuje każda 1 zł wydana na reklamę. Np. ROAS = 5 oznacza, że z 1 zł masz 5 zł sprzedaży. Pamiętaj jednak, by patrzeć na ROAS razem z marżą i po korektach (zwroty, rabaty), bo sam wysoki ROAS nie gwarantuje zysku.
Znając te liczby, łatwiej podejmiesz decyzje o zwiększeniu budżetu, zmianie strategii albo zakończeniu nierentownej kampanii. Zawsze zestawiaj koszt pozyskania zamówienia ze swoją średnią marżą na zamówienie. Prosty próg opłacalności: jeśli koszt pozyskania klienta z reklamy jest niższy niż zysk z przeciętnego zamówienia – reklama się opłaca. Jeśli jest wyższy – dokładasz do interesu i trzeba coś zmienić.
Jak sprawdzić, czy reklama naprawdę generuje zamówienia?
Zasadnicze pytanie brzmi: czy dzięki reklamom masz więcej zamówień, czy tylko przesuwasz istniejących klientów z jednego kanału do drugiego? Innymi słowy, gdybyś wyłączył reklamy, czy sprzedaż drastycznie by spadła, czy może większość zamówień i tak by przyszła z innych źródeł? Oto prosta checklista, jak to zbadać:
- Sprawdź udział fraz brandowych. Przeanalizuj, ile konwersji dają kampanie na nazwę Twojego sklepu (frazy brandowe). Jeśli np. 80% sprzedaży z Google Ads pochodzi z reklam na Twoją markę, to znaczy, że reklama głównie kieruje osoby, które i tak szukały Twojej firmy. Nowych zamówień jest wtedy niewiele.
- Porównaj nowych vs powracających klientów. Zobacz, czy reklamy przyciągają nowych kupujących, czy głównie wracających. Jeśli dominują powracający (którzy już kiedyś kupowali), istnieje szansa, że i bez reklamy by wrócili. Nowi klienci świadczą o tym, że reklama poszerza bazę kupujących.
- Przeanalizuj ścieżki konwersji. Sprawdź w Google Analytics raporty atrybucji lub ścieżki wielokanałowe. Jeśli okazuje się, że wiele transakcji przypisanych reklamom miało wcześniej kontakt z innym źródłem (np. SEO, direct, newsletter), to znak, że reklama nie była jedyną przyczyną sprzedaży. Inaczej mówiąc, reklama pomogła domknąć sprzedaż, która i tak była na drodze. To nic złego, ale trudno wtedy przypisywać całą zasługę tej jednej kampanii, która była na końcu ścieżki.
Taka analiza pozwoli Ci zrozumieć, czy inwestycja w reklamy faktycznie zwiększa przychody sklepu, czy tylko upiększa statystyki. Pamiętaj, że celem reklamy jest generować dodatkowe zamówienia, a nie jedynie przekierowywać istniejące między kanałami.
Plan naprawczy na 30–60–90 dni
Jeśli odkryłeś, że wyniki są niezadowalające albo agencja stosowała powyższe sztuczki, czas wdrożyć plan naprawczy e-commerce. Daj sobie i agencji (lub nowej agencji, jeśli postanowisz ją zmienić) konkretne ramy czasowe na poprawę wyników. Oto plan na 30, 60 i 90 dni:
Pierwsze 30 dni – porządki i szybkie poprawki: W pierwszym miesiącu skup się na uporządkowaniu danych i bieżących kampanii. Zapewnij sobie pełny dostęp do kont i analityki oraz napraw wszystkie nieprawidłowo działające elementy (kody śledzące, zdarzenia e-commerce na stronie). W tym czasie warto też przeprowadzić gruntowny audyt kampanii reklamowych i samego sklepu internetowego. Sprawdź, gdzie może leżeć problem: czy to słabe ustawienia kampanii, nietrafiona grupa docelowa, czy może coś na stronie sklepu (np. wolno się ładuje lub ma nieintuicyjny proces zakupu). Wprowadź pierwsze korekty tu i teraz – np. napraw błędy techniczne na stronie, wyłącz kampanie, które oczywiście przepalają budżet, dołóż środki do tych, które mają najniższy koszt pozyskania zamówienia.
Do 60 dni – nowa strategia i testy: Po uporządkowaniu podstaw kolejne 30 dni przeznacz na ulepszenie strategii marketingowej. Ustal wraz z zespołem lub agencją nowe cele i proste wskaźniki sukcesu (np. obniżyć koszt pozyskania zamówienia do X zł, zwiększyć współczynnik konwersji z Y% do Z%). Rozpocznij 2–3 konkretne działania lub testy, które mogą poprawić wyniki. Przykładowo: uruchom kampanię dynamicznego remarketingu do porzuconych koszyków, przetestuj nowe kreacje reklamowe z mocniejszym wezwaniem do działania, popraw ofertę (np. atrakcyjniejsze zestawy produktów, darmowa dostawa od określonej kwoty). Działaj sprintami – np. co 2 tygodnie rób podsumowanie: co zadziałało, a co nie.
Do 90 dni – ocena i decyzje: Po trzech miesiącach zbierz pełne wyniki i sprawdź, czy kluczowe liczby się poprawiły w porównaniu do stanu wyjściowego. Czy liczba zamówień wzrosła? Czy koszt na zamówienie spadł do akceptowalnego poziomu? Jak wygląda sprzedaż po zwrotach i rabatach? Czy rośnie liczba nowych klientów pozyskanych z reklam? Jeśli widać wyraźną poprawę – świetnie, kontynuuj obrany kurs i dalej doskonal działania. Jeśli jednak mimo wysiłków e-commerce nadal notuje brak sprzedaży lub wyniki są poniżej progu opłacalności, to sygnał, by poważnie zmniejszyć budżet reklam albo zmienić podejście (lub agencję). Nie ma sensu ciągnąć kampanii w nieskończoność, jeśli po 2–3 sprintach (ok. 6–9 tygodni) nie widać obiecujących efektów. Lepiej zaoszczędzić środki lub przeznaczyć je na inne kanały.
Pamiętaj, że uczciwa agencja powinna sama zaproponować plan naprawczy, gdy wyniki nie spełniają oczekiwań. Jeśli tego nie robi, musisz przejąć inicjatywę dla dobra swojego sklepu.
Bezpieczna zmiana agencji
Jeżeli współpraca z obecną agencją ewidentnie się nie układa i rozważasz zmianę, zrób to z głową, aby nie ucierpiała na tym Twoja sprzedaż ani dane. Najważniejsze jest przejęcie kont reklamowych (Google Ads, Meta Ads itp.) i zachowanie ciągłości kampanii. Oto, jak bezpiecznie przejąć konta Google Ads, Meta Ads i inne oraz przekazać działania nowemu wykonawcy:
- Zabezpiecz dostęp do kont: Zanim oficjalnie zakończysz współpracę, upewnij się, że masz pełne prawa administracyjne do wszystkich kont reklamowych i analitycznych (Google Ads, Facebook/Meta Ads, Google Analytics, Menedżer Tagów Google itp.). Jeśli do tej pory działałeś na kontach należących do agencji, poproś o przeniesienie ich na Twój adres e-mail lub dodanie Cię jako właściciela/administratora.
- Zapisz kopie ważnych danych: Poproś o przekazanie lub samodzielnie wyeksportuj kluczowe dane kampanii – listy słów kluczowych, grupy reklam, kreacje, listy odbiorców, ustawienia konwersji. Dzięki temu nowa agencja nie będzie musiała zaczynać od zera, a Ty zachowasz cenne informacje historyczne.
- Ustal termin przekazania kampanii: Najlepiej, aby nowa agencja (lub Ty sam) przejęła prowadzenie kampanii tuż po zakończeniu współpracy z obecną, tak by nie było przerwy. Można np. umówić się, że przez ostatni tydzień stara agencja współpracuje już z nową, przekazując stopniowo obowiązki i wiedzę, a reklamy w tym czasie cały czas się wyświetlają.
- Sprawdź umowę i rozliczenia: Przeanalizuj zapisy umowy z agencją, zwłaszcza okres wypowiedzenia i warunki rozliczenia. Upewnij się, że terminy wypowiedzenia pokrywają się z planowanym startem nowej agencji, aby nie było okresu bez nadzoru nad kampaniami. Dopilnuj rozliczenia za ostatni okres współpracy (np. czy płatność abonamentowa lub success fee jest uregulowane zgodnie z umową).
- Profesjonalne rozstanie: Nawet jeśli jesteś rozczarowany, zachowaj profesjonalizm w komunikacji. Podziękuj za dotychczasową współpracę, poinformuj rzeczowo o swojej decyzji i poproś o niezbędne przekazanie dostępu oraz danych. Dzięki temu szybciej uzyskasz to, czego potrzebujesz, i unikniesz zbędnych napięć.
- Kontrola po zmianie: Gdy nowa agencja przejmie konta, bacznie obserwuj pierwsze tygodnie kampanii. Sprawdź, czy wszystkie piksele i śledzenie działają prawidłowo, czy budżety są wydawane zgodnie z planem i czy nie nastąpił nagły spadek sprzedaży. Celem jest, aby zmiana agencji nie wpłynęła negatywnie na wyniki – jeśli wszystko zostało dobrze przekazane, kampanie powinny kontynuować działanie bez zakłóceń.
Zmiana agencji e-commerce może być bezbolesna, jeśli dobrze się do niej przygotujesz. Kluczowe jest przejęcie pełnej kontroli nad swoim marketingiem online. Wtedy żadna agencja nie „weźmie Cię jako zakładnika” przez brak dostępu czy wiedzy o kampaniach.
Checklista: czy Twoja reklama naprawdę działa?
Poniżej lista kontrolna kwestii, które warto regularnie sprawdzać. Odpowiedz sobie „tak” lub „nie” na każde pytanie:
- Czy liczba zamówień z kampanii rośnie z miesiąca na miesiąc?
- Czy koszt pozyskania jednego zamówienia z reklam jest niższy niż średnia marża z tego zamówienia?
- Czy raporty od agencji skupiają się na sprzedaży i zyskach, zamiast tylko na zasięgach i kliknięciach?
- Czy w raportach wynik uwzględnia zwroty towarów i udzielone rabaty (czyli pokazuje realny przychód)?
- Czy masz pełny dostęp do swoich kont reklamowych (Google Ads, Facebook/Meta Ads) i narzędzi analitycznych (Google Analytics), aby na bieżąco weryfikować dane?
- Czy kampanie na nazwę marki (brandowe) stanowią mniejszość budżetu i sprzedaży z reklam? (Wysoki udział oznacza, że płacisz głównie za klientów, którzy i tak by przyszli).
- Czy agencja przedstawia Ci konkretny plan poprawy wyników „co dalej”, a nie tylko raportuje przeszłe dane?
- Czy porównujesz wyniki tydzień do tygodnia oraz rok do roku, zamiast polegać na wygodnie dobranych okresach prezentowanych przez agencję?
- Czy Twoje reklamy przyciągają nowych klientów, a nie tylko tych, którzy już znają Twój sklep?
- Czy po 2–3 miesiącach działań widzisz wyraźną poprawę (więcej sprzedaży, niższy koszt na zamówienie)? Jeśli nie, czy podjąłeś decyzję o zmianie strategii lub agencji, aby nie marnować budżetu?
Przechowuj tę checklistę i co miesiąc rób szybki audyt. Jeśli na któreś pytanie odpowiesz „nie”, wiesz już, gdzie szukać problemu i nad czym popracować.
FAQ – Najczęstsze pytania
P: Dlaczego reklamy generują duży ruch, ale nie ma zamówień?
O: Przyczyn może być kilka. Często problem leży po stronie sklepu: użytkownicy klikają w reklamę, ale coś ich zniechęca już na stronie (np. słaba użyteczność, wysokie ceny, długi czas ładowania, skomplikowany proces zakupu). Inną przyczyną może być złe targetowanie kampanii – reklamy trafiają do osób, które nie są zainteresowane produktem, więc choć klikają z ciekawości, to nie kupują. Może też być tak, że reklamy przyciągają głównie przypadkowy ruch (tzw. ciekawskich), a nie realnych klientów gotowych do zakupu.
P: Jak rozpoznać „upiększanie” raportów przez agencję?
O: Zwróć uwagę, co agencja podkreśla w raportach. Jeśli ciągle chwali się wyświetleniami, kliknięciami, zasięgiem – a pomija twarde dane sprzedażowe – to sygnał ostrzegawczy. „Koloryzowanie” bywa też widoczne w doborze okresów (np. porównywanie nietypowo słabego miesiąca z wyjątkowo mocnym, by wykazać duży wzrost) albo pomijaniu istotnych kosztów. Dobrym testem jest poprosić o pełne dane i samemu je przeanalizować – jeśli narracja agencji rozmija się z surowymi liczbami, prawdopodobnie raport jest podkolorowany.
P: Jak liczyć wyniki kampanii po zwrotach i rabatach?
O: Najlepiej uwzględnić od razu tzw. przychód netto z kampanii. Czyli z sumy sprzedaży wygenerowanej przez reklamy odejmujesz wartość zwróconych zamówień oraz udzielonych rabatów. Przykładowo, jeśli reklamy dały 100 tys. zł sprzedaży, ale 10% zamówień wróciło (10 tys. zł) i dodatkowo udzieliłeś rabatów na 5 tys. zł, to realnie zarobiłeś 85 tys. zł. Ten skorygowany wynik porównuj z kosztami kampanii. Dopiero wtedy wiesz, czy reklama wyszła na plus, czy na minus.
P: Co to jest ROAS i jaki ma sens w moim sklepie?
O: ROAS (Return On Ad Spend) to wskaźnik mówiący, ile przychodu generuje określona kwota wydana na reklamę – zazwyczaj podaje się go dla 1 zł. Np. ROAS = 4 oznacza, że z 1 zł wydanej na reklamę masz 4 zł przychodu. Jednak w e-commerce sam ROAS nie mówi wszystkiego – ważna jest też marża na produktach. Możesz mieć ROAS = 5, ale jeśli marża to 20%, kampania może być nierentowna. Dlatego zawsze patrz na ROAS łącznie z marżą i bierz pod uwagę tylko przychód, który realnie zostaje w firmie (po zwrotach i rabatach).
P: Jak sprawdzić, czy reklama nie zabiera zasług innym źródłom?
O: Pomocna jest analiza atrybucji sprzedaży. Sprawdź w Google Analytics ścieżki konwersji klientów. Jeśli często bywa tak, że klient najpierw trafił na stronę z bezpłatnych wyników (SEO) lub z newslettera, a dopiero potem kliknął reklamę przed samym zakupem, to znaczy, że reklama przypisała sobie transakcję, która częściowo została wypracowana przez inny kanał. W krytycznej sytuacji możesz też kontrolnie wyłączyć niektóre kampanie (np. te na frazy brandowe) i obserwować, czy sprzedaż spadnie, czy zostanie przejęta przez inne kanały. To da Ci obraz, na ile reklamy dokładają nową sprzedaż, a na ile kanibalizują inne źródła.
P: Kiedy powiedzieć „stop” i zmienić agencję?
O: Jeśli mimo jasno określonych oczekiwań i podejmowanych działań naprawczych przez kilka miesięcy nie widać poprawy wyników, to znak, że obecna współpraca się nie sprawdza. Również gdy agencja unika transparentności, nie daje Ci dostępu do danych, ignoruje Twoje pytania lub stale szuka wymówek (np. ciągle zwala winę na „sezonowość” zamiast działać) – warto rozważyć rozstanie. Dobra agencja e-commerce powinna aktywnie szukać sposobów na poprawę wyników i szczerze informować o sytuacji. Jeśli tego brakuje, lepiej poszukać partnera, który będzie traktował Twój budżet z należytą uwagą.
P: Jak bezpiecznie przejąć konta i dane po agencji?
O: Przede wszystkim uzyskaj pełne dostępy administracyjne do wszystkich usług (Google Ads, Meta Ads, Google Analytics itp.). Poproś obecną agencję o przekazanie Ci kontroli nad kontami lub dodanie Twojego konta jako właściciela. Następnie zabezpiecz dane: wyeksportuj listy słów kluczowych, grupy reklam, wyniki historyczne – wszystko, co może się przydać do kontynuacji działań. Upewnij się, że kody śledzące (np. piksel Facebooka) są podpięte pod Twoje konto firmowe, a nie prywatne konto agencji. Jeśli to możliwe, zorganizuj krótkie przekazanie wiedzy: poproś agencję o omówienie struktury kampanii i dotychczasowych wniosków. Mając dostępy i dane, nowa agencja lub Ty sam będziesz mógł płynnie kontynuować reklamy bez utraty cennych informacji.
P: Ile czasu dać na poprawę i kiedy ciąć koszty?
O: Na wdrożenie zmian i ich efekt trzeba chwilę poczekać. Zazwyczaj 2–3 cykle optymalizacji (tzw. sprinty marketingowe, każdy ok. 2–3 tygodnie) powinny dać już zauważalne wyniki. Daj nowej strategii lub agencji około 2–3 miesiące na wyraźną poprawę – ale ustal z góry konkretne kamienie milowe (np. po miesiącu chcemy widzieć spadek kosztu pozyskania zamówienia o X%, po dwóch miesiącach wzrost liczby zamówień o Y%). Jeśli po tym czasie nadal jest słabo i każdy kolejny tydzień przynosi straty, nie wahaj się ograniczyć budżetu reklam i poszukać innego rozwiązania. Ważne, by samemu wyznaczyć sobie próg, kiedy mówisz „dość”. Reklamy to inwestycja, więc jeśli się nie zwraca w rozsądnym czasie, trzeba zareagować i nie przepalać dalej środków.
Prowadzenie sklepu internetowego to ciągła praca nad poprawą wyników. Jeśli czujesz, że utknąłeś w miejscu, a raporty od agencji brzmią podejrzanie optymistycznie, skorzystaj z powyższych wskazówek. Dzięki nim rozpoznasz sztuczki agencji marketingowych, zweryfikujesz faktyczne wyniki kampanii i podejmiesz decyzje najlepsze dla swojego e-biznesu. Pamiętaj, że masz prawo oczekiwać transparentności i realnych efektów – w końcu to Twoje pieniądze. Jeśli potrzebujesz niezależnego spojrzenia, rozważ krótki audyt sklepu internetowego i kampanii e-commerce. Czasem świeże spojrzenie z zewnątrz pozwala wychwycić to, co na co dzień umyka, i wskazać konkretne kroki naprawcze. Ostatecznie chodzi o to, by każda wydana złotówka na marketing realnie przekładała się na sprzedaż, a nie tylko ładnie wyglądała w raporcie.
